Elektrownia Jądrowa nad Bałtykiem

Szanuję Krajowego Konsultanta Jądrowego Pana Strupczewskiego. Podziwiam jego wiedzę i zapał do obrony energetyki jądrowej. Ale nie mogę zrozumieć, jak tak mądry człowiek wyraża opinie, że energetyka jądrowa jest bezpieczna, a generatory III generacji nie ulegają awarii. Że odpady jądrowe nie są problemem. Nie bierze pod uwagę nieprzewidywalnego  “czynnika ludzkiego”, oraz Prawa Murphy’ego. Każdy ma prawo do własnych osądów i poglądów. Ale są granice. Jeżeli wprowadzenie w życie swoich poglądów spowoduje zagrożenie życia innych ludzi czy przyszłych pokoleń, nie wolno ich wprowadzać.Teoria jest teorią, ale praktyka pokazuje, że cała teoria bezpieczeństwa nie sprawdza się w życiu.

W informacji Rządowej za koszt budowy  podaje się kwotę 50 mld zł. Ale najnowszy model reaktora ( tego co uszkodził  się w Nowoworoneżu ) wynosi ponad 50 mld dolarów USA. A do tego dochodzi koszt przechowalni odpadów jądrowych – drugie tyle.

Kto ma budować tę elektrownię?  Pan Macierewicz obraził Francję, więc bankrutująca ARVEA odpada. Nie mówiąc o tym, że ich  reaktory są wykonane z nieodpowiednich materiałów ( ostatni przykład głowicy reaktora z mikropęknięciami). Chwiejący się  RosAtom odpada z przyczyn politycznych, Westinghouse w najbliższych miesiącach prawdopodobnie ogłosi upadłość, pociągając za sobą właściciela Toshibę. Pozostają Chińczycy. Boże, chroń nas przed tymi wykonawcami. Mamy przykład na naszych autostradach. Materiały odpadowe, technologia jak za czasów króla Ćwieczka. 60% Chin jest zatrute metalami ciężkimi, nic nie wiadomo o awariach ich elektrowni. IEAE tez próbuje tuszować awarie na terenie Europy, ale jeszcze dziennikarze mają prawo głosu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*